Ponieważ stary ochłonął już z gniewu, dał się przeto w końcu namówić i poszedł z nim do domu. Tu mówi do syna:

— Idź i sprzedaj uszkodzoną siekierę, a staraj się dostać jak najwięcej; — resztę będę musiał zarobić, ażeby zapłacić za siekierę sąsiadowi.

Syn wziął siekierę, a zaniósł ją do miasta. Tam wszedł do pewnego złotnika, który wypróbował materiał, zważył go i rzekł:

— To srebro warte jest czterysta talarów10, ale ja tyle gotówki nie mam.

A uczeń na to:

— To daj mi pan tyle, ile pan ma; na resztę poczekam.

Złotnik dał mu trzysta talarów, a sto został dłużny.

Wraca teraz uczeń do domu i mówi:

— Ojcze, mam pieniądze, idź i zapytaj się, ile sąsiad chce za siekierę.

— Siekiera kosztuje półtora talara, to wiem.