Co powiedziawszy, mądra kobieta odeszła.
Chcąc się przekonać, czy to prawda, Dwuoczka, że właśnie była bardzo głodna, rzekła do swojej kozy:
— „Kózko, pójdź! — Głód mi skróć!”.
I w tej chwili widzi przed sobą stolik nakryty białym obrusem, na nim talerz, nóż, widelec, srebrna łyżka, a przed talerzem obfita i smaczna strawa3. Dwuoczka odmówiła krótką modlitwę i zabrała się do jedzenia. Najadłszy się, idąc za radą mądrej kobiety, rzecze do kózki:
— „Kózko, już! — Stolik złóż!” — i wszystko w moment znikło.
— „O, to mi się podoba!” — pomyślała sobie wesoło dziewczyna.
Wieczorem, wróciwszy do domu, zastała malutką miskę z lichą4 strawą, pozostawioną jej przez siostry, ale nie dotknęła jej nawet. Nazajutrz5 poszła z kozą, również wzgardziwszy strawą domową. Z początku nie zwrócono na to uwagi, ale gdy się to powtarzało coraz częściej, siostry zaczęły podejrzewać Dwuoczkę, że musi gdzieś dostawać posiłek, bo przecież wyżyć by inaczej nie mogła. I uradziły6, że nazajutrz pójdzie z nią na łąkę Jednooczka, ażeby wyśledzić, czym się też ona karmi i kto jej pomaga.
Tak się też stało. Zaledwie Dwuoczka wybrała się z kózką w drogę, zbliża się do niej Jednooczka i rzecze:
— Pójdę ja dziś z tobą, bo chcę się przekonać, czy koza dobrze jest pasiona i czy ma dosyć paszy.
Dwuoczka od razu domyśliła się, że tu o nią chodzi a nie o kozę, wprowadziła więc siostrę w wysoką trawę i rzecze: