Wielka miejska brama, na której tkwiła głowa Falady, była tą właśnie, przez którą Kurtek wychodził i wracał ze swoimi gęsiami. Jak tylko królewna spostrzegła głowę swojej klaczy, zawołała:

— „Tobą Falado, bramę dziś stroją?”

A klacz na to rzecze:

— „A cóż się stało z królewną moją?

Gdyby twa matka o tym wiedziała,

To by się pewno na śmierć spłakała”.

Królewna spuściła głowę, wyszła za bramę i pomagała zaganiać gęsi w pole. A w polu usiadła, rozplotła swoje włosy, które były jak złote i tak pięknie błyszczały, że Kurtek chciał kilka z nich wyrwać. A na to ona:

„Biada, wietrze południowy.

Zdejm kapelusz z Kurtka głowy,

Niechaj za nim chłopiec goni