Kiedy Paluszek ujrzał ojca, zawołał:

— Widzisz, ojcze, przyjechałem. Teraz wyjmij mnie tylko z kryjówki.

Ojciec ujął konia jedną ręką, drugą zaś wydobył mu z ucha Paluszka, który wesoło skoczył zaraz na trawkę i usiadł na źdźble.

Kiedy dwaj nieznajomi to ujrzeli, zdumienie ich nie miało granic. Wówczas jeden z nich rzekł do drugiego.

— Ten malec może nam przynieść majątek, jeśli będziemy go pokazywali w wielkim mieście za pieniądze. Kupmy go.

Podeszli więc do chłopa i rzekli:

— Sprzedajcie nam tego malca, będzie mu u nas dobrze.

— Nie — odparł ojciec — to moje najdroższe dziecię, nie oddam go za skarby świata.

Ale Paluszek słysząc tę rozmowę wdrapał się po fałdach ubrania ojca, stanął mu na ramieniu i szepnął do ucha:

— Sprzedajcie mnie, ojcze, niedługo do ciebie powrócę.