Tam też, w kuchni, jest najczarowniejszy sprzęt w całym domu — kubeł ze śmieciami!

Katarzyna broni tego kubła! Miałaby go nie bronić z całą zaciętością? Któż by nie bronił skarbu nad skarbami?

Marzeniem Finka było dorwać się kiedykolwiek do tego czarodziejskiego kubła! Przewrócić go na ziemię! Przetrząsnąć wszystko, co się w nim znajdzie! Wszystko!

A czego tam nie ma! Można tam znaleźć, co dusza zapragnie! Nawet kości! Widać najlepiej smakują one Katarzynie! Najbardziej się też gniewa, jeżeli wyciągnąć choć jedną i uciekać z nią do pokoju. Któż by się temu dziwił? Czyż jest na świecie coś bardziej rozkosznego nad kość?

„Kuchnia! Ach, ta kuchnia!” — myślał Finek i biegł wprost do kuchni. Spodziewał się, że gdzie jak gdzie, ale tam znajdzie na pewno coś, czym będzie mógł ucieszyć Dzidzię. Jakżeby miał nie znaleźć? W kuchni?

Aż tu! Co za los! Drzwi od kuchni zamknięte!

Wszystko przez tę Katarzynę! Ach, ta obrzydliwa skąpica!

Finek, zawiedziony i zły, cofnął się do jadalnego pokoju. Podszedł do kredensu. Wsadził nosek w szparę od drzwi i zaciągnął się. Zapachy jak z bajki! Coś rozkosznego!

— Można by tam znaleźć coś nad wyraz ciekawego! Ale jak tu się dostać, kiedy zawsze zamknięte! — warknął z rozpaczą. Psie życie, naprawdę psie!

Był zupełnie bezradny. I do głębi zmartwiony. Kuchnia zamknięta! Kredens też zamknięty!