ukochałem zagon twój,

Choć tak skąpym sypią ziarnem

rzadkie kłosy twoich zbóż,

Że głód wtargnął w nasze chaty,

że w nich żółty zasiadł znój

I wyblakłym patrzy okiem

na stół pusty, w pustą kruż20.

Nieraz skrada się pokusa:

porzuć, mówi, ciężki bój

Na tym łanie bezpłodności,