W krwawą chustę, w krzyż olbrzymi,

ponad ziemski wzniesion bróg.

Płynie z tłumem gdzieś bez końca,

aż się zgubi, tam gdzie szlak

Nieb jesiennych w świt się stroi,

w ten jutrzniany, srebrny smug;

Gdzie nad krawędź ciemnej ziemi

strzela zorza, jak ten krzak —

Gorejąny krzak pustynny,

w którym Bóg przemawiał — Bóg!...