co mnie przy słońca zachodzie,

przy dźwięku dzwonów i przy szepcie traw

wyrwało z obierzy Zła.

Już ja się nie gnę przed Blichtrem i Próżnią,

lecz idę ku wam, aby jarzmo wasze

wziąć na swe barki

i, konwie wasze dźwigając na głowie,

nierozerwalny zawrzeć ślub

z wyzwalającą Miłością!

Zbliżam się ku wam, pragnąc razem z wami