na Bożej męki usiadłszy ramiona,

bez końca

kracze i kracze

i dziobem zmarłe rozsypuje próchno...

A ci się wloką,

świetlistą mgieł sierpniowych odziani powłoką,

jak cienie,

do wielkiej się wloką mogiły...

Za nimi dziewanny

z piaszczystych wydm się ruszyły,