aby jej w drodze, w bezludnym pustkowiu,

oczy wyżarły błyskawice,

a dąb, walący się od gromu,

aby ją przygniótł swą kłodą na wieczność!

Moja to wina, moja wielka wina!

Oślepłą siostrę spotkawszy żebrzącą

u wrót wspaniałej katedry,

nie czułem tyle odwagi,

aby się dotknąć jej ręki wyschniętej

i, na jej krwawe wskazując orbity,