tak, że oszalał między umarłymi!

Moja to wina!

Uwiodłem żonę przyjaciela —

moja to wina!

Pod próg sąsiada kazałem podrzucić

dziecko, zrodzone z mego rozbestwienia.

A raz to grzech mi tak zaciemnił oczy,

żem po omacku szedł w przepastną głębię

strasznego lasu

i, jadowite wyszukawszy ziele,