Podstępnie owoc zerwałem dziewiczy,
słowem, któremu dała moc obłuda,
wielbiąc zbawienie z miłości,
a sobie–m szeptał, jak złodziej, co w każdym
widzi złodzieja: rwij, nim przyjdzie inny!
Za grosz kupionej rozpuście
dałem się wlec po kałużach,
albo, gdy przesyt wypił ze mnie krew,
jak widmo–m stawał u bram lupanaru
i źrenicami, zmienionemi w szkło,