lilija jej czystością rośnie ubielona.

I depce węża głowę

swoją promienną stopą,

i z lutnią, naciągniętą na tony wieczyste,

śpiewa przesłodki hymn,

zasłyszan ongi, tak dawno, tak dawno,

że miała zgasnąć czas

owa szarpiąca wieść

o tajemnicy krzyżowego bólu —

śpiewa swój hymn przenajświętszy: