A każdą wieniec oplata,

zwity z promiennych liści —

nadzieja biednych ludzi w jego skrach się iści.

Biała, jak śnieg ich szata,

a z białego łona

lilija ich czystością rośnie ubielona.

I każda węża głowę

depce swą białą stopą

i, z lutnią, naciągniętą na tony wieczyste,

śpiewa nadniebny hymn,