z oślizgłym wężem Zdrady,

kiedy już w swoje kręgi

owinął Zło i Dobro.

Uciekła przesycona —

Szatan ją wziął na skrzydła

i uniósł nad mój gmach,

w którym się świat rozszalał

jak tabun dzikich koni...

Do wysokości niebios,

na wieków wiek zamkniętych,