Żeś mnie wypędził w świat,

abym się błąkał, jak ten pies obity,

i zdradzał swoich przyjaciół?

Nie! ślepiec jestem, po omacku schodzę

z Twojej Golgoty, czepiając się ręką

zbrojnych pachołków, co Ci twarz opluli,

ale to czuję, że nie żar urągań

aż do obłędu mnie piecze,

tylko bezbrzeżny Twój ból...

Czemuś mnie stworzył, o Panie,