I stał się koniec świata... O chwilo spokoju!

Zgasł płomienny głos proroka,

i wieczności noc głęboka

nieprzejrzaną jest dla oka.

A ja, wygnaniec z Raju, tułacz nieszczęśliwy,

zesłany, aby konać, na te ziemskie niwy,

i patrzeć, jak pod złomem niebotycznej grani

usiadła matka Śmierci, Ewa jasnowłosa,

pieszcząca węża Grzechu, posyłam w niebiosa,

opadłe nad wieczności tajemniczym mrokiem,