spoglądać w twoje źrenice —

jak twe źrenice, choć umarłe, płoną!

Że mogę twe powieki rozwierać palcami,

tą ręką, którą krew twa przekosztowna plami,

i patrzeć w twoje źrenice —

jak twe źrenice, choć umarłe, płoną!

Jak one płoną ogromnie!

O moje wy służebne! przyjaciółki moje!

Na oścież otwierajcie pałacu podwoje!

Rozsuńcie nad posłaniem oponę czerwoną!