Ach przyjdź!
Czemu twe oczy umarłe tak płoną
w konającego dnia zorzę czerwoną?
Przyjdź!
Libijczyk, królewskiego strzegący pałacu,
śmiał ku mnie sięgnąć swym okiem!
Zakradał się z wieczora pod białe me ściany
aby, z westchnieniem głębokiem,
zobaczyć twojej wybranej
ten obnażony cud,