III

Zazdroszczę nieraz tym, co w grobach leżą,

Owianych trawy szeleszczącą ciszą:

Dusze ich, rozbrat wziąwszy z ciał odzieżą,

Jęków ziemskiego bólu już nie słyszą.

Na lotnych skrzydłach wielki przestwór mierzą,

Melodiami sfer wonnymi dyszą;

W twarz zórz i słońca zapatrzone świeżą,

W promiennych blaskach pyłem blasków wiszą.

A tylko czasem schodzą na mogiły,