kazałem ścinać pachołkom

gałęzie smreków młodziutkich,

gdyż iglicami drażniły mi skronie...

Zabiłem brata,

bo mi się worał w miedzę

i naręcz owsa mi wyżął

dla swego konia —

moja to wina, moja wielka wina!

Chęć mi raz przyszła obłędna,

ażeby kopać dla siebie mogiłę,