stały się ogniem trawiącym,

zanim się stały zabójczą tęsknicą

i tym kamiennym, ślepym przerażeniem,

On był i myśmy byli przed początkiem.

Błogosławioną niech będzie ta chwila,

kiedy się rodzi wieczorny hymn duszy!

Kiedy od cichych pól,

od rżysk i rzecznych pobrzeży,

od przecznic i od ugorów,

od wypaczonych chat