wyciągnij członki moje do ogromu

Twojego krzyża, na którymś zawisnął

Ty sam, o Panie! ongi przed początkiem,

kiedyś się zmuszał, by spokój i miłość

przemienić w ogień trawiący

i w skamieniałe, ślepe przerażenie!

Kiedyś ze swego spokoju

i swej miłości

wydzielał słońca i gwiazdy;

by rozbijały się w swoich elipsach,