A gdy pod tchnieniem miłosnego żaru
Oko swój ogień powieką przysłoni,
Omdlewającą z rozkoszy nadmiaru,
Nie pomrok dusze zatapia w swej toni,
Tylko ta cicha, rozmarzona senność
W rajów nieznanych wiedzie je promienność.
X
O pieśni ciała! o porywająca
Pijanych tobą na szału krawędzie!
Jest coś w twych dźwiękach z letniego gorąca,