Na jeziorze Czterech Kantonów

I

Rozbłękitnioną płyniemy topielą...

Na jej zwierciadło snać się niebo zwali,

Ciężkie od blasków, co się po nim ścielą,

Lejąc szmaragdy wkroś stopionej stali.

Naokół góry, naodziane zielą1

Marzących świerków, kąpią szczyty w fali;

Czasami śnieżne kopy się zabielą,

Lub zaczernieją granity w oddali.