Nie! Odarty z liścia pień!
Robaczywy tłum, co w wrzaskach
kankanowych2 stracił słuch
Na melodię hymnów wiecznych —
tak opasły charcze3 leń,
W którym — patrzcie — nie mózg ludzki,
lecz zwierzęcy myśli brzuch.
Z ogniem świętym, tak jak dawniej,
idzie przez świat śpiewny lud;
Tak jak dawniej w harfach swoich