w złocistej harfy uderzyła struny

i śpiewa...

O przyjdź!...

O przyjdź, proroku blady!

Ogień żywy obleje twe liliowe skronie,

ogień żywy na licu–ć przygasłym zapłonie

od mych gorących warg!

Salome, białolistny kwiat Herodiady,

zerwany ręką grzechu z świadomości drzewa,

w pożarne wieków łuny rzuca pieśń swą krwawą,