niby wieków pożaru krwawiące się łuny,

w wieczystej harfy uderzyła struny

i śpiewa —

i wzywa cię, proroku: przyjdź! ach! przyjdź! ach! przyjdź!

Weź mnie do swego kościoła!

W ręku trzymając palmy,

zerwane z wiosennego zmartwychwstania drzewa,

nucić będziemy psalmy,

wielbić będziemy Boga,

jako jest jeden Bóg,