klękał w oblaskach4 księżyca,

na współczujące słaniał się rozłomy,

i z rąk anioła brał kielich,

i krwawym zlewał się potem,

i modlił się i płakał i wzdychał i modlił...

A gdzieś od strony Jeruzalem nędzy,

gdzieś od Syjonu zbrodni,

od źródła i ujścia Bytu,

gwar przypełzywał5 na łunach,

urągających wieczystemu Światłu,