idziemy, biedną pochyliwszy głowę,

jak ten zsieczony las —

Idziemy, a kres tak daleki!

A lęk niespokojny

biczem popędza nas

i dech zapiera wśród łon...

A naokoło rozlega się dzwon,

na to cmentarne przelewa się pole,

na te wyschnięte rzeki,

w chojary żałobą swą godzi,