co lśnił po grzbietach zboczy.

„Ledwie w połowie dróg!

Za stadem giemz bez drżenia

Biegliśmy, a tu lód

i mgły i wiew mogilny!

Kto zbawi, Czart czy Bóg?

O mocy Przeznaczenia!”...

Tak on Manfredów ród

w rozpaczy łka bezsilnej.

Z wolna się wieczny byt,