Albo spod łuku marmurowej bieli

Krzew oleandru karminem wystrzeli.

Jaki tu spokój! Ludzie czyż wymarli?

Lub czy też bramy z błękitnej topieli

Wyrosłych zamków na wieki zawarli

Przed gwarem świata? Czyżby wyjść nie śmieli

Z trwogi, że rozdźwięk skądkolwiek przypłynie

W te ich zaklęte miłości świątynie?

XII

Grają miliony blasków po jeziorze,