Byli młodzi — siali i sprzątali21...

Ale potem — niech się Bóg pożali...

Ciężkie zimy i ciężkie przednówki22

I w pierzynie wciąż liczniejsze główki —

Poszło bydło, chata i tak dalej.

Dziś, jak dzieje się zwykle z tą sprawą,

Kiedy kłopot zagnieździ się w łoże,

Kiedy bieda pochwyci za szyję:

On zakończył w karczmisku pod ławą,

Dzieci w służbie, a ona, nieboże,