Dla ciebiem rabował koralików sznury,

Tyś mnie na spętanie wtrąciła w te mury!

Potom ci przynosił jedwab, aksamity,

Abym w te łańcuszki dzisiaj był spowity?

A bodaj–że we mnie piorun był uderzył

W oną złą godzinę, kiedym ci zawierzył!

A bodajś, dziewczyno, na wieki przepadła,

Żeś mi zgotowała te na kark zawadła!...

Nie ciesz się, tej głowy nie noś–że tak górnie,

Jeszcze nas zobaczą wirszyczki a turnie!