Czasami śnieżne kopy się zabielą,

Lub zaczernieją granity w oddali.

Wietrzyk zawiewa i wraz z szumem wody

Duszę sennymi melodiami pieści,

W żar jej piekący słodkie niosąc chłody.

I głębia, pełna tajemniczych wieści,

Ciągnie ją k’sobie2 na nieznane gody —

Precz od trosk ludzkich, od ludzkiej boleści.

II

Barwami tęczy jezioro się mieni: