Tak przedwiecznych ech kapele,

tak melodie pierwszych tchów

Rozlewają się w bezmiarze,

jak brzęczące roje pszczół...

Naodziani w śnieżne biele,

w blaskach lodu wkoło głów,

Przysłuchują się pieśniarze,

śród zaklętych drzemiąc kół.

Matterhorny, Miszabele

chłoną dźwięki własnych słów,