O pieśni ciała! o porywająca

Pijanych tobą na szału krawędzie!

Jest coś w twych dźwiękach z letniego gorąca,

Gdy ten swój lazur nad ziemią rozprzędzie;

Śród rozegranych akordów tysiąca

Masz tony, miękkie, jak puchy łabędzie,

Masz brzmienia, słodkie, jak oddech pieszczoty

Dwóch żądz, złączonych namiętnemi sploty...

Błogosławiony, kto ciebie usłyszy,

O pieśni oczu, gasnących z tęsknoty,