I

Huczy nade mną halny wiatr... Daleki

Wprzód mnie dochodzi szum i świst, a potem

Z jakimś pogwarem, z trzaskiem i łomotem

Ciężar się kładzie na wysmukłe smreki36.

Od razu kłody o grubości snopów

Gną się w mych oczach, jak źdźbła lichej słomy:

Tak igra nimi głuchy, niewidomy

Gość, co od skalnych wlecze się przekopów.

Idę, wciąż idę po jęczącym borze...