Ciemnosmreczyński las spowity
W blado błękitne, wiewne fale.
Szumna siklawa40 mknie po skale,
Pas rozwijając srebrnolity,
A przez mgły idą, przez błękity,
Jakby wzdychania, jakby żale.
W skrytych załomach, w cichym schronie,
Między graniami41 w słońcu płonie,
Zatopion w szum, krzak dzikiej róży...
Do ścian się tuli jakby we śnie,