Do Mikołaja Wolskiego1

Owa jedziesz precz od nas, mieczniku drogi!

Gdzież to mnie też mieć było życzliwsze bogi,

Żebych był towarzystwa twego mógł zażyć,

Przy tobie i do Kolchów śmiałbym się ważyć

Przez morskie Symplegady2 płynąć, gdzie śmiały

Jazon ledwe mógł uwieść swój korab3 cały.

Przy tobie ja, cnotliwy starosto, mogę

Wszytkę Lartijadego objechać drogę,

Trący ją, Lotofagi i jednookie