Przyszedłem na brzeg, kędy Wisła bieży,
A tam siedziała na wysokiej wieży,
Podjąwszy121 rękę, smutna białagłowa
I pocznie z płaczem narzekać w te słowa:
«Takżem ja barzo niefortunna była?
Takżem ja wiele szczęściu przewiniła?
Że temu k woli122 być nieboga muszę,
Który jako grzech mierzi moją duszę.
A ten123 gdzieś siedząc, narzeka z daleka,
Przed którym nie mam milszego człowieka.