Taki wiek, o ludzkiego żywota szafarki,

Temu dziecięciu przędźcie, sprzyjaźliwe Parki!326

Marcinowa powieść

Ba, jeszcze raz, Marcinie! — Więc powiem, tak było:

Kilka osób na jednę salę się złożyło.

Każdy z żoną. Wieczerzą potym odprawiwszy

Szli spać. Ledwie się składli, kiedy co waśniwszy

Na drugie tak zawoła: „Panowie, czas wsiadać!”

A ci też (ale o tym nie trzeba powiadać).

Po małej chwili zasię tenże się ozowie,