Jedno do Hanny, tam bywa naraczej83.

Tom był zakazał, by nie przyjmowała

W dom tego zbiega, owszem, wypychała.

Pójdę go szukać, lecz się i sam boję

Tam zostać. Wenus, powiedz radę swoję!

O Hannie

Tu góra drzewy natkniona,

A pod nią łąka zielona;

Tu zdrój przeźroczystej wody

Podróżnemu dla ochłody;