Niechaj dziś nago w pośrzodku lwów stoję.

Pierwej niż pleśnią piękna twarz przypadnie15

I zupełnemu16 ciału krasa17 spadnie,

Niechaj mię wilcy pożrą w tej gładkości,

A po pustyniach rozniosą me kości»

Nikczemna dziewko — ojciec ci przyciska18

Czemu nie umrzesz? Strzyma cię ta niska

Jedlina i pas19 zaniesiony w cale20;

A jeslić milsza śmierć na ostrej skale,

Daj sie w moc wiatrom a skocz z góry śmiele,