„Prześcignął najśmielsze nadzieje”.

Pani była bardzo zadowolona.

— Widzicie, jak dziś było cicho i ładnie. Każdy starał się pracować najlepiej, jak tylko mógł. Nawet Dżon zupełnie porządnie napisał.

Dżon zawstydzony spuścił głowę. Bo Dżonowi podczas przepisywania kapnęło nawet z nosa, ale ostrożnie wysuszył bibułą i pani nie zauważyła; chociaż w tym miejscu nie było plamy, ale się już papier nie świecił. Można, co prawda, wyglansować paznokciem, ale trzeba mieć bardzo czyste ręce, bo może się zrobić gorzej.

Pani jeszcze powiedziała, że koniecznie przed świętami trzeba wybrać komisję rewizyjną.

No tak.

Ale to dopiero była pierwsza narada Dżeka z mister Taftem. Druga, jeszcze ważniejsza, odbyła się wieczorem, kiedy sklep był zamknięty.

Mama pozwoliła Dżekowi wyjść po herbacie: będzie pomagał układać wystawę świąteczną. Wróci bardzo późno.

Dżek wszedł przez bramę, bo sklep już był zamknięty.

— Kto tam? — odezwał się mister Taft z ciemnego pokoju.