Bo Czarli powiedział, że Dżek małpuje urzędnika i za pieniądze kooperatywy kupił sobie tekę. A jak się okazało, że nieprawda, Adams zaczął się śmiać z Nelly, że jest narzeczoną Dżeka. Obaj rzucili się na Dżeka i dopiero:

— Rozporządza się za cudze pieniądze jak szara gęś. Głupcy dają pieniądze, a on kupuje, co mu się podoba. Kupił kałamarze do niczego i tępe temperówki, i wieczne pióra, które wcale nie piszą. Marek pocztowych nie chce kupować, bo się na niczym nie zna. Prezenty daje: takie drogie farby dał Morrisowi, organki sfundował Barnumowi i pewnie Nelly też robi fundy za pieniądze kooperatywy.

Dżek był blady jak kreda. Z początku odpowiadał spokojnie, ale ci jeszcze gorzej. Dopiero Iim mówi:

— Daj spokój; co będziesz z tym szachrajem rozmawiał.

— Oo, patrzcie, jak go broni. To jedna paczka!

— Wy jedna paczka ze złodziejem Sandersem!

— A co ci Sanders ukradł?

— Mnie nic, ale matce Pennella ukradł pierścionek — wiesz?

— A twój Dżek ukradł teczkę.

Podobno Dżek pierwszy uderzył Czarli128, ale właściwie Iim pobił się z Adamsem, więc już tamci przestali.