— Mój Dżeku, przecież nie po to przyjąłem ciebie, żebyś całe dnie czytał. Nawet nieładnie wygląda, kiedy wchodzi do sklepu kupujący, a ty siedzisz i czytasz. Bo wygląda, że ci na nim wcale nie zależy albo że nikt u nas nie kupuje.
Więc czyta sobie Dżek Piętnastoletniego kapitana i myśli o podróżach. Aż prawie zapomniał o liście.
Aż tu raz wraca do domu wieczorem: jest list!
Mama zdziwiona: co to być może? A Dżek zaczerwienił się z radości, a serce mu zaczyna mocno stukać.
Patrzy: na kopercie napis.
MINISTERSTWO
Patrzy dalej:
MINISTERSTWO OŚWIECENIA167
Zdziwiło go, że nie Ministerstwo Finansów. Ale otwiera. Widzi swój list, rachunki, ale jeszcze jakieś papiery. Na jednym stempel: MINISTER FINANSÓW.
Czyta: