— Drożyzna.
— Złoty gospodarczy się przystosuje.
— Fabryki zamykają.
— Na osiem godzin nie warto otwierać nawet. Mają rację.
— Podatki. Licytacje.
— Dla głupców. Nie jest tak źle. Nie wierz.
— Kto by się tego spodziewał?
— A ja dawno wiedziałem. — Spotyka mnie na ulicy i: „może papierosika?”. — Tknęło mnie, ale nic. A on wyjmuje Ergo. Nie, moja kochana, jak człowiek ma dzieci w szkołach, nie częstuje. — Ergo w dodatku.
— Oczy mi otworzyłeś. Teraz dopiero rozumiem. — Spotykam ją przed składem aptecznym. — Co — jak? — Musi wstąpić. — Dentosan. — I szczoteczkę do zębów.
— A widzisz. Życie nad stan. A teraz wpadli. I co?