— Mnie najbardziej pociąga pustynia i morze — rzekłem.

— A mnie oaza i wyspa — powiedziała.

Dziwna jest. Raz zapatrzy się w łunę zachodzącego słońca, a wówczas taka podobna do Zosi, to znów roześmieje się i powiada:

— Czy pan umie flirtować?

— Nie, umiem marzyć.

Nazywam ją w myśli Satanellą.

Ojciec jej jest lekarzem, jaki to szczytny zawód. Może to pragnienie w niej życia i radości jest dziedzictwem ciągłej walki jej ojca ze śmiercią.

(w godzinę później)

Różnica między tym i tamtym uczuciem jest ta, że dziś analizuję więcej i... nie ufam... Satanelli.

1 sierpień