— Źle.
— A czego ci brakowało?
Mańka nie odpowiadała.
— A jak ci będzie jeszcze gorzej?
— To się powieszę.
— A jakże.
— A Staśka się wieszała przecież.
— Staśka co innego. I odcięli ją przecież.
Wszedł lokaj z siwymi wąsami, zebrał rzeczy, powkładał do walizki, nie mówiąc ani słowa. Zebrał resztki jedzenia, włożył do torby podróżnej.
— Jedziemy — rzekł nieznajomy.